Menu

bez 3manki

Myśli mniej lub bardziej nieuczesane

24 III 2019

lestat25

Oscarowy weekend. Obejrzałem dwa filmy, które w tym roku zdobyły Oscara: „Faworyta” i „Free Solo: ekstremalna wspinaczka". Po sensie „Faworyty” tak naprawdę nie wiem co myśleć o tym filmie. Na pewno zachwyca wizualnie. Zdjęcie, kostiumy, wnętrze, otoczka piękna. Niektóre kadry wyglądały jak obrazy.  Koncertowo zagrane przez panie: Colman, Weisz i co mnie zdziwiło przez Stone. Historia walki o wpływy u królowej też wciąga, czasami bawi, czasami smuci nas los królowej Anne,  Ale jakiś niedostatek czuję. Film ociera się o arcydzieło.  I chyba, to, że tylko się ociera trochę boli. Natomiast laureat Oscara w kategorii najlepszy dokument fascynuję na dwóch poziomach. Używając terminologii z łyżwiarstwa figurowego, zarówno wartości techniczne, jak i artystyczne przykuwają uwagę widza. Oglądając film, zachwycały mnie zdjęcia i po głowie chodziło mi pytanie, jak oni to sfilmowali. Tym bardziej że nie jestem zwolennikiem gór. Tutaj nawet mnie ich piękno urzekło. Sam temat jest też ciekawy, widzowie są świadkami przygotowań i wspinaczki Alexa Honnolda na tysiącmetrową ścianę El Capitan w amerykańskim Narodowym Parku Yosemite. A bohater dokonuję tego bez żadnych lin czy haków. Alex nie jest łatwym człowiekiem.  Raczej zamknięty w sobie, nie bardzo okazuję uczucia swojej partnerce. Widać, że wspinanie to jego pasja, coś najważniejszego w jego życiu. Nawet bardziej ceni niż życie. On niemalże uczy się żyć z drugą osobą. Czasami możemy się na niego wściekać, widząc, jak ją traktuje, może nas zaskakiwać, ascetyzm w jakim życie. Przez większość filmu mieszka w wanie. Jednak trzymamy za niego kciuki, by udało mu się wygrać z przyrodą. Dzielimy z nim radość. Myślę, że oba filmy wartę są obejrzenia.  Oba mogą uwieść widza. 

© bez 3manki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci