Menu

bez 3manki

Myśli mniej lub bardziej nieuczesane

25 III 2019

lestat25

Anna Brzezińska w swojej książce "Córki Wawelu" zabiera nas na dwór  króla Zygmunta Starego i jego żony królowej Bony.  Losy rodziny królewskiej poznajemy głównie karlicy Dosi, ulubienicy córek Bony. Razem z nim dorasta, staję się kobietą, a z królewną Katarzyną udaję się na szwedzki dwór. To wszystko jest też pretekstem do pokazania roli kobiet w tamtych czasach.  Nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie.  Możemy poznać zwyczaje dworskie, jak wyglądała hierarchia wśród służby. Jak żył ówczesny Kraków i jego mieszkańcy.  W tej opowieści fikcja miesza się z rzeczywistością. Czasami czytelnika może trochę razić chaotyczność narracji. Co chwila pojawia się wątek, a to o dalekich krewnych Jagiellonów czy Bony, albo opowieści o innych koronowanych głowach i ich losach. Mimo tego widać z jak wielką pasją Brzezińska badała temat. Czuć jej fascynację tamtym okresem, ludźmi, którzy tworzyli historię. Czytając książkę, po raz kolejny chodził mi po głowie pomysł serialu dokumentalnego, który byłby biografią Wawelu. Opowieścią jak zamek się zmienił pod wpływem kolejnych mieszkańców. Ale to chyba byłoby za drogie dzieło. 

© bez 3manki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci